Menu Zamknij

Zapasowy internet w domu: MikroTik SXT LTE, Orange Flex i Home Assistant

Mam w domu światłowód, a obok niego zapasowe łącze LTE. Gdy światłowód pada, cały dom sam przechodzi na LTE, na telefon przychodzi powiadomienie, a w garażu zaczyna pulsować na czerwono żarówka. Opisuję, z czego to jest zrobione, jak działa przełączanie, ile kosztowało i czego taka konfiguracja nie załatwia.

Z czego to jest zrobione

Głównym łączem jest światłowód, podpięty do routera MikroTik CRS326. Zapasowym jest MikroTik SXT LTE6 kit, czyli modem LTE z anteną kierunkową w jednej obudowie (u mnie wersja z modemem Fibocom FG621-EA), podłączony kablem do tego samego routera.

SXT kupiłem za około 400 zł. Był sprzedawany jako używany, ale praktycznie nowy: podobno użyty kilka razy, a większość czasu przeleżał w pudełku. Patrząc na jego stan, jestem skłonny w to uwierzyć. Raczej nie był wystawiony na deszcz i słońce, bo po prostu za dobrze wygląda.

W SXT siedzi karta SIM z mojego planu w Orange Flex (mam tam kod polecający, szczegóły na końcu wpisu). Modem łapie LTE Orange w paśmie 1, a od aktualizacji RouterOS do 7.24.3 także z agregacją pasma 3. Sygnał mam średni: RSRP około -104 dBm.

Jak dom sam przechodzi na LTE

Przełączaniem zajmuje się skrypt na routerze, uruchamiany co 5 sekund. Router sprawdza oba łącza osobno:

  • światłowód co 3 sekundy, pingując cztery publiczne serwery DNS;
  • LTE co minutę, pingując przez SXT trzy serwery główne DNS. Na LTE wychodzi z tego około 2 MB dziennie.

Gdy przez światłowód przestają odpowiadać co najmniej dwa z czterech adresów, router przełącza dom na LTE, ale tylko wtedy, gdy LTE naprawdę działa. Z powrotem na światłowód wraca, gdy wszystkie cztery adresy odpowiadają przez 2 minuty. Przy każdym przełączeniu czyści tablicę połączeń, żeby urządzenia od razu zestawiły nowe połączenia, zamiast czekać na stare.

Nie od początku działało to tak dobrze. We wrześniu zawiesił się modem w SXT. Sam SXT działał i rozdawał adresy, ale nie miał sieci komórkowej. Poprzednia wersja skryptu w ogóle nie sprawdzała, czy LTE działa, więc przełączyła dom na martwe łącze, a Home Assistant pokazywał, że jestem na LTE, chociaż internetu nie było wcale. Dlatego teraz skrypt sprawdza, czy przez LTE da się wyjść do internetu, a SXT ma ustawiony watchdog: gdy przez około 5 minut nic mu nie odpowiada, sam się restartuje.

Powiadomienie i czerwona żarówka

Przy każdej zmianie łącza router wysyła komunikat (webhook) do Home Assistanta, a co 5 sekund przekazuje mu stan. Home Assistant wysyła mi powiadomienie na telefon, które widzę też na zegarku. Osobne powiadomienie dostaję, gdy przez 2 minuty nie działa samo LTE, bo wtedy nie mam zapasu. Krótsze zaniki LTE nie zasypują telefonu.

Do tego w garażu wisi wielka kolorowa żarówka. Gdy dom jest na LTE, pulsuje na czerwono, więc widać to od razu, bez zaglądania w telefon. Ta sama żarówka świeci na czerwono, gdy brama jest uchylona, ale przy awarii łącza pierwszeństwo ma puls.

A gdy nie ma prądu

Router i SXT są zapięte do falownika Deye, razem z alarmem, monitoringiem i innymi rzeczami. Przy braku prądu pracują więc dalej z magazynu energii. Falownik i magazyn opisałem na stronie Mój sprzęt.

Czego to nie załatwia

Jedyny problem w tej konfiguracji to VPN. Do domu łączę się przez WireGuarda na stałe IP światłowodu, więc gdy dom przełączy się na LTE, tracę to połączenie. Jak mam ustawionego WireGuarda na MikroTiku, pisałem we wpisie WireGuard i MikroTik.

Mam też podejrzenie, że BTS, z którego korzysta mój SXT, może mieć łącze od tego samego operatora, od którego mam światłowód. Przez to LTE działa nieco lepiej, ale wydaje mi się, że gdy mój podstawowy operator ma problem z siecią, to na LTE też nie jest najlepiej. Tak czy inaczej zapasowe łącze poprawia mi działanie internetu.

Ile to kosztuje

  • SXT LTE6 kit: około 400 zł, używany, praktycznie nowy.
  • Karta SIM: w Orange Flex każdy plan ma w cenie dodatkowe karty (multiSIM), także jako eSIM. W tej chwili plany zaczynają się od 35 zł miesięcznie (75 GB) z jedną dodatkową kartą, czyli razem dwiema. Ja mam plan za 80 zł z internetem bez limitu i trzema dodatkowymi kartami, bo tyle kart potrzebuję (stan na listopad 2026).

Dlaczego Flex

Do Flexa trafiłem, bo szukałem czegoś niedrogiego na kartę, co będzie działało w prosty sposób. Byłem wcześniej w Plusie, T-Mobile, Orange i Playu, w różnych latach, a najlepiej wspominam właśnie Flexa. Ani razu nie musiałem kontaktować się z biurem obsługi klienta, wszystko ogarniam w aplikacji, która po prostu zawsze dobrze działa. Czytelność aplikacji można by nieznacznie poprawić, ale nie ma źle.

Flex był też jednym z pierwszych operatorów z eSIM-ami, więc można go było używać w iPhone’ach jako drugiej karty. U mnie z czasem stał się pierwszą. eSIM wgrywam z aplikacji prosto do telefonu i to kwestia kilkudziesięciu sekund. Druga karta siedzi w laptopie z modemem 4G, więc gdy nie mam dostępu do sieci, to i tak mam dostęp do sieci. Trzecia jest w SXT, a przez chwilę jedna była w zegarku. Ogólnie jestem bardzo zadowolony.

Współpraca reklamowa z Orange Flex. Z moim kodem polecającym GRZEGORZK52J dostaniesz 50% zniżki na wybrany Plan przez pierwsze 6 miesięcy. Kod jest dla osób, które nie korzystały jeszcze z Flexa: pobierz aplikację, załóż konto, wpisz kod przed wyborem metody płatności i aktywuj Plan. Gdy opłacisz dwa kolejne okresy rozliczeniowe, dostanę od Orange 70 zł. Pobierz aplikację Orange Flex · wszystkie moje kody: Kody i polecenia

Sprzęt, którego używam, opisałem na stronie Mój sprzęt. Pomógł Ci ten wpis? Postaw mi kawę. Nowe filmy: NieCodzienny Majsterkuje.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *